Dom artystek, muzyków i przyjaciół.

Podchody ze sztuką i pokazy muzycznej magii / 01.08.2026

WYSTAWA W KRZAKACH
Pokaz kończący rezydencje artystyczne.

Artstki/Artyści/*: Marcelina Dereń, Eva Priečková, Nir Jacob Younessi, Jojo Schütt, Grażyna Siedlecka, Alfred vel Alfie, Zorka Wollny, Anna Molska, Andrei Kharchanka

Opracowanie i przygotowanie: Grażyna Siedlecka & Alfred vel Alfie
Podziękowania: Ursula K. Le Guin

MAGICZNY POKAZ MUZYCZNY/ Nir Jacob Younessi prezentuje swoje badania najmłodszej publiczności:

PODCHODY ZE SZTUKĄ

Zeszłej nocy na pięć minut pękło niebo, i z księżyca spadło osiem bajek. Wiatr rozniósł je po okolicach Kopic. Z tych bajek do naszego światach przeniknęło kilka rzeźb, które czają się w ich pobliżu. Nasze magiczne radary namierzyły ich położenie: mamy mapę, którą Wam udostępniamy. Waszą misją jest zebranie wszystkich opowieści do swojej Poszukiwawczej Teczki.  Namierz wszyskie obiekty, zbierz wszystkie rozsypane bajki - i zdobądź Bohaterskie Ciasto! 

Weź pusty folder i mapkę skarbów
Znajdź rzeźby i ukryte w kolorowych teczkach bajki
Każda kolorowa teczka zwiera kilka kopii tej samej opowieści: zabierz po jednej kartce z każdej opowieści, i zabezpiecz w swojej Poszukiwawczej Teczce
Zrób zdjęcie rzeźby lub ją narysuj - to dowód Twojego sukcesu
Gdy odnajdziesz wszystkie punkty z mapy, wróć do naszej Bazy - otrzymasz Bohaterskie Ciasto.

Brawo!

  1. Marcelina Dereń (Polska) - bajka i obiekt: Blindspot / Martwe Pole
  2. Eva Priečková (Słowacja) - bajka i obiekt: Another Story / Inna Historia
  3. Nir Jacob Younessi (Francja/Izrael) - bajka i obiekt: Brick / Cegła
  4. Grażyna Siedlecka (Polska)- bajka i obiekt: Expedition / Ekspedycja
  5. Alfred vel Alfie (Islandia) - bajka i obiekt: Little Golden Sheep / Mały Złocisty Baranek
  6. Zorka Wollny (Polska/Niemcy/Kosmos) - bajka i obiekt: Three Sisters / Trzy Siostry
  7. Jojo Schütt (Niemcy) - Bajka i obiekt: Story of the Fairy Beach / Opowieść o Wróżkowej Plaży
  8.  10. Andrei Kharchanka (Białoruś) - obiekt: Blood or Water / Krew lub Woda
  9. Eliza Parafianowicz (Polska) - bajka: I Caught My Mum... / Przyłapałam Moją Starą...

KONCERT ŁUKASZA JASTRUBCZAKA / projekt "DUCH"

DUCH... - Performance Evy Priečkovej

Próbuję obserwować i zwracać uwagę na coś, co nazywam tańcem duchów. Taniec duchów pojawia się w przeszłości, ale odbija się poprzez nawiedzone wspomnienia w teraźniejszości, czymkolwiek i gdziekolwiek jest teraz. Zaczynam poruszać opuszkami palców, aby nadać rytm tańcowi. Tym razem w Nowej Szkole, w hołdzie dla Simone Forti, która zmarła 29 lipca 2026 roku.

BAŚNIE:

(Rezultat warsztatów pisania prowadzonych przez Grażynę Siedlecką i Jojo Schütt dla artystów)

OPOWIEŚĆ O WRÓŻKOWEJ PLAŻY

Jojo Schütt

Dawno temu, gdzieś na przełomie XIX i XX wieku, w Kopicach mieszkała dziewczyna, która była głęboko nieszczęśliwa ze swojego zwyczajnego życia. Kochała wiatr i drzewa, lecz życie we wsi wydawało jej się nudne i pozbawione barw. Marzyła o studiach, o rozmowach po francusku i o wielkiej, namiętnej miłości - zamiast być panną dla pozbawionych ducha mężczyzn, którzy całymi dniami przesiadywali w karczmie, gdzie pracowała. Jej rodzina była jednak tak biedna i tak zwyczajna, że nie miała właściwie żadnej szansy, by porzucić pracę albo wyrwać się stąd na zawsze. Pozostawało jej tylko jedno. Poprosić wróżki o pomoc. Znała jednak wszystkie straszne opowieści o źle wypowiedzianych życzeniach. Wiedziała, że dostanie tylko jedną szansę. Jeśli wróżkom nie spodoba się jej dar, mogą wyrwać jej serce albo zniszczyć całe życie.

Pewnej nocy, gdy pracowała w karczmie, usłyszała dwóch podróżnych przechwalających się swoimi przygodami. Z każdą kolejką stawali się coraz głośniejsi i coraz bardziej pijani. W pewnym momencie jeden z nich pochwalił się niezwykłym amuletem - diamentową łzą, którą otrzymał od rumuńskiej księżniczki. Powiedział, że spoczywa na niej klątwa. Jeśli wystawić ją na światło księżyca, pozwala zaczerpnąć mądrości umarłych.

Dziewczyna od razu zrozumiała, że los podsuwa jej jedyną okazję. Kiedy podróżni byli już wystarczająco pijani, podeszła do stołu po puste kufle. Jednym szybkim ruchem wsunęła dłoń do kieszeni nieznajomego i wykradła amulet. Był przystojny. Ale nie było czasu, by się nad tym zastanawiać. Nie czekała nawet do końca zmiany. Pobiegła prosto na plażę.

Gwiazdy migotały na niebie, a księżyc zalewał piasek srebrnym światłem. I rzeczywiście: tańczyły tam wróżki.

- Drogie wróżki - powiedziała. - Przynoszę wam amulet. Muszę wyznać, że go ukradłam. Jestem biedna i nie mam niczego innego, czym mogłabym was obdarować. 

Wróżki spojrzały w jej serce i zobaczyły, że jest czyste. Diamentowa łza również bardzo im się spodobała - wraz z zamkniętą w niej klątwą i dawną magią. Zapewniły dziewczynę, że nic złego jej się nie stanie, i pozwoliły wypowiedzieć życzenie.

- Kocham przyrodę - powiedziała. - Ale muszę opuścić tę klatkę. Czuję, że przeznaczone jest mi coś więcej: radość, zachwyt, sztuka. Chcę pojechać do Francji, przeżyć wiele miłości i zostać pisarką.

Wróżki uśmiechnęły się. 

- Piękna dziewczyno - odrzekły. - Doskonale cię rozumiemy. Zamienimy cię w srebrnego narwala. Dzięki temu popłyniesz, dokądkolwiek zapragniesz. Przekroczysz każdą granicę i dotrzesz na każdy kontynent. Pamiętaj jednak: gdy tylko postanowisz wyjść z wody, znów staniesz się człowiekiem. Wybierz więc mądrze.

Dziewczyna oddała im amulet, a one natychmiast przemieniły ją w srebrnego narwala. Była szczęśliwsza niż kiedykolwiek. Kochała to, jak łuski odbijały blask księżyca. Kochała lekkość swojego ciała zanurzonego w wodzie. Kochała siłę spiralnego ciosu i taniec z falami. Czuła się, jakby należała do całego świata. Gwiazdy śmiały się razem z nią. Wróżki przyjęły ją jak jedną z siebie. A ona z radosnym okrzykiem zanurzyła się w morzu.

Nikt nie wie, co wydarzyło się później. Ani czy kiedykolwiek dopłynęła do Francji. Ale czasem, podczas bezchmurnych nocy pełnych gwiazd, dzieci przysięgają swoim rodzicom, że na horyzoncie widziały tańczącego jednorożca o rybim ciele.

Mały Złocisty Baranek

Alfred vel Alfie

Dawno, dawno temu żyła sobie owieczka. Puszysta, mięciutka i lśniąca. Jeszcze całkiem mała. Owieczka była bardzo nieśmiała i często rumieniła się bez powodu, lecz nikt nigdy nie widział jej różowych policzków schowanych pod gęstą, wełnianą sierścią.

Dlaczego była nieśmiała? - zapytacie. Bo była inna. A jak dobrze wiecie, inni zawsze budzą mniej zaufania. Tak już, niestety, od wieków toczy się ten niesprawiedliwy świat. Owieczka była inna, bo nie była ani biała, ani czarna, ani szara, ani brązowa, jak wszystkie owce, które zna świat. Była złocistożółta jak słońce. Bardziej niż owcę przypominała polny kwiat, brykający przez łąki, płoszący bażanty i zające. Nad jej ciepłą, jaskrawą wełną nieustannie tańczyły motyle, przyciągnięte słodyczą jej żółtego blasku - magicznym urokiem nieporadności i radości.

Ale kiedy owieczka biegała po pastwiskach, wszyscy się z niej śmiali. Zazdrosne barany się przekrzykiwały:

- Beee, beee! Skąd ty się urwałeś? I jak mocno walnąłeś głową, spadając? Nie jesteś jednym z nas! Beee! Beee! Żółty jak kwiatki, którymi karmi się jagnięta - ale kwiaty pachną jak raj. Beee! Beee! Jasny jak gwiazda na nocnym niebie - ale gwiazdy są piękne. Beee! Beee! Złoty jak miód - ale miód jest słodki. A ty jesteś tylko głupiutką owieczką. Beee!

Nikt jednak nie wiedział, że głęboko w żółtej wełnie owieczka skrywała maleńki złoty promień. Był gorący jak błyskawica i szybki jak burza. Potrafił spełnić każde życzenie, jakie tylko owieczka odważyłaby się wypowiedzieć.

I pewnego dnia, gdy wszyscy byli dla niej okrutni, a świat wydawał się najgorszym miejscem, jakie mogło istnieć, wyjęła swój złoty promień i szepnęła:

- Mój maleńki, ciepły promyczku… Powiedz mi, proszę… Czemu nie jestem małą śliczną gwiazdką, która spadła z nieba?

W tej samej chwili noc rozbłysła tysiącem migoczących świateł.

A ksieżyc wyszeptał głębokim głosem:

- ALEŻ JESTEŚ. 

INNA HISTORIA

Eva Priečková

Umysł błądzi.

Siedzimy tutaj razem od bardzo dawna.

Trochę głodni, na wpół ślepi.

Czytamy sobie w myślachi słuchamy dźwięków ukrytych wewnątrz naszych uszu -

Tych, których inni nie potrafią usłyszeć.

W twoim uchu wewnętrznym jest środek ciężkości.

Za każdym razem, gdy poruszasz głową,

Płyny wprawiają się w ruch i pomagają ci odnaleźć się w przestrzeni.

Spróbuj.

Odwróć głowę do góry nogamii wsłuchaj się,czy potrafisz usłyszeć,

Jak poruszają się płyny.

Siedzimy tutaj.

Przechyleni.

Nic nie jest tu proste.

Nigdy nie było. Nigdy nie będzie.

Zbliżamy się do siebie, szepcząc wspólny sen.

W tym śnie

Nie jesteśmy sobą.

Jesteśmy barwnymi ćmami,

Krążącymi wokół 

Źródła światła.

W niekończącym się tańcu

zataczamy spirale,

Coraz szybciej.

Jesteśmy odważni i niepowstrzymani.

I śpiewamy pieśń wieczności.

TRZY SIOSTRY

Zorka Wollny 

“Były sobie trzy siostry, które mieszkały na dnie studni.

  • Jak długo tam mieszkały?
  • Od stu dni oczywiście.
  • A czym się żywiły?
  • Syropem.
  • Nie musiało im być przyjemnie…
  • Wręcz przeciwnie, było im wręcz słodko”

Alicja w Krainie Czarów, opowieść kapelusznika.

Pierwsza siostra otworzyła oczy o 5 rano, ponieważ ptak siedzący na szczycie studni narobił jej na oko. Obudziła się więc w złym humorze.

Druga siostra otworzyła oczy o 6 kiedy pierwszy promień słońca pocałował ją w policzek. Obudziła się rozmarzona, z oczami wciąż niebieskimi od snów.

Trzecia siostra nie zbudziła się tego dnia.

Kiedy więc pierwsza siostra usiadła do swoich obowiązków, zgrzytała zębami. W jakiś sposób korespondowało to z jej pracą. Jej obowiązkiem było ciągłe liczenie kamieni na dnie studni. Każdego dnia zaczynała od początku i każdego dnia liczba, na której kończyła, była inna. Siostra wiedziała, że ​​liczba, na której skończy liczenie, nada znaczenie wydarzeniom, które danego dnia przydarzyły się ludziom na górze.

Dzisiaj zgrzytała zębami, a kamienie zgrzytały i zderzały się ze sobą, i razem tworzyli hałaśliwą orkiestrę, która jednak nie obudziła trzeciej siostry.

Druga siostra nie dała się zirytować. Jej zadaniem było śpiewanie do mchu na ścianach studni i pomaganie mu rosnąć i piąć się do góry. Dziś, w sennym rozmarzeniu jej głos był jeszcze słodszy, a melodie jeszcze bardziej pełne składników odżywczych.

Dwie siostry razem, studnia i kamienie i mech i owady tworzyli dziwną symfonię dochodzącą z dna studni, a kiedy docierała ona do ludzi na górze, nagle czuli się oni wypełniani nową nadzieją, odprężeni i jednocześnie naładowani energią.

Trzecia siostra spała.

Budziła się w nocy. Jej praca oparta była na dotyku. Każdej nocy, gdy owady żyjące w mchu i w wodzie na dnie zasypiały, a gwiazdy zaczynały mrugać na niebie nad studnią, delikatnie dotykała każdego małego stworzenia i sprawdzała, czy wciąż jest ono połączone ze swoją gwiazdą.

I przeważnie tak było.

Przyłapałam moją starą na jedzeniu kebsa XXL

Eliza Parafianowicz

Ja i moja mama byłyśmy na diecie już około miesiąca. Nie mogłam uwierzyć że kiedykolwiek zjadłaby kebaba XXL. Lecz ku mojemu zdziwieniu przyłapałam ją na jedzeniu takiego świństwa.

Wróciłam do domu z kasyna w sobotni wieczór, myśląc, że zobaczę moją mamę gotującą zdrowy posiłek. Lecz natknęłam się na bardzo nietypowe dźwięki dochodzące z sypialni mamy. Od razu postanowiłam sprawdzić dochodzenie tych dźwięków. Weszłam na górę po schodach i złapałam klamkę do pokoju mamy. Prawie namówiłam się żeby ją puścić i iść do kuchni zjeść dietetyczny posiłek. Lecz nie powstrzymało mnie to i... Otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam ztraumatyzowało mnie. Zobaczyłam moją własną Matkę jedzącą Kebaba XXL w swoim łóżku. Tak mnie to zdziwiło że nie usłyszałam piosenki której słuchała moja mama nazywa się ona Romuś. Patrzyłam na moją mamę w niedowierzaniu na to jak szybko ona jadła tego kebsa a obok niej leżały puste opakowania po happy mealach. Spytałam o to moją mamę lecz ona powiedziała że to wszystko należy do mojego ojca. Wiedziałam że kłamała ponieważ mój ojciec wyszedł po mleko gdy miałam pięć lat. Nie wiadomo kiedy obudziłam się w swoim łóżku a mama gotowała zdrowe śniadanie dla mnie do szkoły. Zapytałam się mojej mamy czy wczoraj zjadła kebaba XXL lecz ona od razu powiedziała mi że nie zjadła by czegoś tak nie zdrowego i spytała czemu myślę że ona by coś takiego zrobiła. Ale za szybko odpowiedziała jakby trenowała tą właśnie odpowiedź. Następne parę dni minęły normalnie. W czwartek zostałam szybciej wysłana do domu ze szkoły przez ból głowy lecz postanowiłam nie mówić o tym mamie ponieważ myślałam że coś ukrywa. Wróciłam do domu cicho i znowu usłyszałam te same nietypowe dźwięki które usłyszałam w swoim śnie parę dni temu. Tym razem byłam pewna że to nie sen i od razu poszłam do pokoju mamy. Otworzyłam drzwi z pewnością że zastane mamę jedząca Kebaba XXL. Miałam rację gdy weszłam do pokoju mama leżała w łóżku i jadła tego kebsa jakby miał on zero kalorii a na łóżku leżały puste opakowania po McDonaldzie. Wtedy zwróciłam uwagę na piosenkę której moja mama nigdy nie miała usłyszeć... Romuś. Ztraumatyzowało mnie to bardziej niż widok mojej mamy z kebabem XXL. Postanowiłam tym razem jej nie skonfrontować i zobaczyć co zrobi jutro ponieważ wyglądało na to że ona mnie nie zauważyła. Następnego dnia przed szkołą zapytałam ją o tą sytuację lecz ona znowu zaprzeczyła jedzeniu czegokolwiek zanim powinnam wrócić ze szkoły. Nie uwierzyłam jej ponieważ byłam pewna że nie spałam tym razem i że widziałam jak szybko ona wciągnęła tego kebaba do swojej mordy. Zajęło jej to dokładnie pięć sekund postanowiłam liczyć jakby chciała dowody na to że sytuacja z wczoraj się odbyła na prawdę. Wyszłam z domu by iść do szkoły lecz zostałam w ogrodzie by przyłapać ją na zamawianiu tego jedzenia. Chowałam się w słonecznikach i grałam w robloxa by umilić sobie czas. Grałam w murder mystery I akurat byłam mordercą gdy zobaczyłam Amira z Uber eats przynoszącego mamie osiem kebabów XXL za 2 grosze napiwku. Nie wiem jak ona może zjeść osiem kebabów XXL w niecałą minutę. Postanowiłam dokończyć rundę która trwała trzy minuty i wbiegłam do domu lecz wszystkie kebaby już były zjedzone i mama pytała czemu nie ma mnie w szkole. Nie umiałam się wytłumaczyć bo wszystkie dowody które miałam znaleźć były już nie dostępne. Tego samego dnia zaczęłam planować moją ucieczkę z domu.

CEGŁA

Nir Jacob Younessi

Dzieliłem ścianę z najznamienitszym mistrzem cegły z królestwa.
Każdą cegłę, co się skruszyła,
Niezwłocznie zastępował nową.

To był zwyczajny dzień.
Strzały świstały, jedna cegła spadła.

Mijały godziny, a najlepszy mistrz cegły złamał swą opowieść.

Zapukałem w mur.
Odpowiedział głośniejszym echem niż zwykle.

Zapukałem raz jeszcze - a pył poderwał się gwałtownie.

Cegły poruszały się same.
Zmieniały miejsca, trwały w przemianie -
Jakby miały własne życie.

Brakająca cegła stała się drzwiami.

Wszedłem i ujrzałem mury królestwa.

Mógłbym wydłubać jedną cegłę - runąłby cały dom.

Mógłbym dołożyć garść gliny - i wznieść wielką halę.

Wyszedłem.

Zakrywając otwór ścianą oprawioną w ramę.

MARTWE POLE

Marcelina Dereń

A: Co jest pod spodem? Co jest za?

B: Ja ci pokażę, co z tyłu masz.

To stało się w martwym polu.

Nagłe uderzenie.

Teraz niepotrzebne, zapomniane.

Co za nami?

Pokazywało.

Co wokół nas?

Poza zasięgiem wzroku.

W ukrytym miejscu.

Rozbite.

Trzyma się całości.

Wciaz pokazuje.

Twoją wizję tego kim jesteś.

Najbardziej tam, gdzie obrazu brak.

EKSPEDYCJA

Grażyna Siedlecka

A: Cholera. Zostawiłem moją malinę w domu. Podzielisz się swoją?

B: Co, do licha? Czemu ty zawsze zachowujesz się jak dziecko? Nie jestem twoją mamą, żeby bez przerwy się tobą opiekować. Dorośnij wreszcie!

A: No to jak? Dasz mi gryza, czy pozwolisz umrzeć z głodu? Zawsze wiedziałem, że czekasz, aż umrę, żeby samemu odziedziczyć Wielką Jemiołową Posiadłość.

B: Och, zamknij się, drama queen. Dostaniesz jeden kęs i nie chcę już słyszeć o wszystkich rzeczach, których zapomniałeś spakować. To aż niewiarygodne. Chcesz dotrzeć na skraj Wielkich Wód i popłynąć na koniec wszechświata. Marzysz o ocaleniu naszej wioski, odnajdując Liliową Wróżkę, a nie spakowałeś nawet jednego orzecha. Ani jednej jagody. Jutro śpię do oporu, a ty idziesz zbierać jedzenie dla nas obu.

A: Zwariowałeś? Naprawdę chcesz mnie wysłać samego do dżungli? Bardzo dziękuję, ale nie zamierzam skończyć w paszczy jakiegoś węża. Jestem stworzony do znacznie większych rzeczy.

B: Takich jak dotarcie na koniec świata i uratowanie wioski? Ależ miałem genialny pomysł, żeby cię ze sobą zabrać. Doprawdy.

A: Ej, no już, odczep się. I przestań być takim zgredem.

B: Mów sobie, co chcesz, ale jeśli zamierzasz dalej wyjadać moje zapasy, to może lepiej wracaj do domu i przestań się zachowywać jak maluch. Twój plecak jest pusty. Zabrałeś tylko jedną sfermentowaną borówkę i upiłeś się nią pierwszego wieczoru. Wyruszyliśmy dopiero wczoraj. Nadal widać dym znad naszej posiadłości na końcu Przepotężnej Łąki, a ty nie masz już nic do jedzenia. Zaraz zawołam Wróbla i wyślę wiadomość do Mysich Jeźdźców, żeby po ciebie przyjechali. Ja pójdę dalej sam. Ta cała wyprawa to jakiś żart.

A: Dobra, dobra. Nieważne. Ale z ciebie maruda. Pójdę nazbierać jagód. Ale ty rozbij obóz, rozpal ognisko i dziś mnie nakarm. Będziesz dobrym bratem, prawda?

B: Ech... Gdybym nie obiecał Babci, że wychowam cię na porządnego dorosłego elfa, zostawiłbym cię dziś rano samego z twoim borówkowym kacem. Pakuj się. Koniec odpoczynku. Słońce zaraz zajdzie, Musimy znaleźć miejsce na nocleg. I przestań przewracać oczami. Czeka nas długa i niebezpieczna droga. Ruszajmy.

crossarrow-up